Wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych działań. Ta zasada sprawdza się również w ekonomii, co zauważyć można obserwując działania Europejskiego Banku Centralnego (EBC) na przestrzeni ostatnich lat. W nadziei na ożywienie europejskiej gospodarki w czerwcu 2014 roku EBC obniżył podstawową stopę procentową poniżej zera, co w dużym uproszczeniu miało zniechęcić banki komercyjne do składania depozytów w banku centralnym. Bankierzy z Frankfurtu mieli nadzieję, że konieczność dopłacania do depozytów skłoni banki do rozpoczęcia zakrojonej na szeroką skalę akcji kredytowej na preferencyjnych warunkach a docelowo wpompuje trochę świeżej krwi do apatycznego organizmu europejskiej gospodarki. Żeby było ciekawiej działania ECB nie są wcale precedensem współczesnej polityki monetarnej. W 1998 roku w samym szczycie kryzysu bankowego krótkoterminowe stopy procentowe w Japonii spadły poniżej zera po raz pierwszy w historii a komputery niektórych banków nie potrafiły poradzić sobie z tą niecodzienną sytuacją. Ekonomiści mówili wtedy o odstępstwie od normy twierdząc, że dopłacanie do pożyczania komuś pieniędzy jest sytuacją anormalną i z całą pewnością taki proces nie zawita na długo. Nie można było mylić się bardziej. 16 lat później najpierw ECB a potem władze monetarne Danii, Szwajcarii i Szwecji podjęły podobne działania a Japonia dołączyła do tego niekonwencjonalnego klubu w styczniu następnego roku.

Przyczyn występowania negatywnych stóp procentowych może być kilka. Po pierwsze sytuacja taka może powstać poprzez niezależną decyzję odpowiedniego banku centralnego. Trend taki zaczął się we wspomnianej już wcześniej Japonii w latach 90tych, kiedy to stopy zostały obniżone do zera w nieudanej próbie ożywienia gospodarki. Podobnie po kryzysie z 2008 roku postąpił Bank Rezerwy Federalnej z USA a także EBC, którego bieżąca stopa depozytów przyjmowanych od banków komercyjnych wynosi -0,4%. Drugą przyczynę stanowić mogą czynniki strukturalne, które zachęcają banki do kupna ogromnych ilości obligacji, co podnosi ceny a zarazem obniża oprocentowanie. Programy skupowania bezpiecznych aktywów zwane luzowaniem ilościowym są dobrym tego przykładem. Oficjalnie skup obligacji rządowych daje bankom komercyjnym bezpieczną poduszkę w przypadku problemów z płynnością. Ostatnim elementem układanki w tej grze jest pesymizm odnośnie oczekiwań rynkowych na przyszłość. Być może inwestorzy kupują bezpieczne aktywa ponieważ póki co nie widzą alternatywy w obliczu krajobrazu naszpikowanego mało opłacalnymi okazjami inwestycyjnymi. Niezależnie od przyczyny niezaprzeczalnie żyjemy w świecie ujemnych stóp o czym świadczyć może czerwcowy raport agencji ratingowej Fitch Ratings mówiący, że odpowiednik 11,7 biliona dolarów ulokowanych jest w obligacjach z ujemnym oprocentowaniem, co stanowi prawie połowę wszystkich obligacji państwowych krajów rozwiniętych.

Czy z perspektywy dwóch lat od wprowadzenia ujemnych stóp takie działania przynoszą oczekiwane rezultaty? Sprawa pozostaje dyskusyjna. Większość ekonomistów argumentuje, iż negatywne stopy mają mimo wszystko znikomy wpływa na wzrost. Dalsze ich obniżanie mogłoby tylko pogorszyć sytuację i stworzyć ryzyko dla globalnego systemu finansowego. Pomimo, iż stopy procentowe kredytów spadły znacząco nie pomogło to ożywić europejskiej gospodarki ponieważ takie działanie banku centralnego nie odnosi się bezpośrednio do prawdziwych problemów systemowych jak słaby popyt i niewystarczające inwestycje. Firmy nie chcą bowiem pożyczać obawiając się, że nie sprzedadzą swojej produkcji. Sytuacja jest na tyle niepewna, że niższe ceny w postaci deflacji a także niższe stopy nie skłaniają firm ani zwykłych zjadaczy chleba do inwestycji. Z punktu widzenia osoby odkładającej środki na emeryturę będzie musiała ona zacisnąć pasa i odłożyć więcej w skutek pogarszających się warunków rynkowych i ujemnych stóp procentowych. Dodatkowo banki, inwestorzy instytucjonalni a także prywatni ze względu na małą opłacalność tradycyjnych i bezpiecznych inwestycji mogą podejmować niepotrzebne ryzyka albo lokować środki w innych krajach pompując tam bańki spekulacyjne na różnego rodzaju aktywach. W najgorszym wypadku niektóre banki mogą pokusić się o przeniesienie kosztów ponoszonych na rzecz banku centralnego na klientów instytucjonalnych lub indywidualnych, co z kolei grozi wycofaniem środków a to nie wróży dobrze dla stabilności systemu bankowego. W Gmund w Niemczech oddział banku Raiffeisen, który słynie z tego, że obsługuje wielu milionerów postanowił jako pierwszy w kraju wprowadzić opłaty w wysokości 0,4% za deponowanie środków finansowych. Czy stanowi to wyjątek od reguły, czy początek trendu w bankowości prywatnej pokaże czas.

Z drugiej strony istnieje grupa ekonomistów, którzy postulują jeszcze większe obniżenie stóp procentowych a także zwiększenie skali luzowania ilościowego argumentując to tym, że wszystkie efekty uboczne skrajnej polityki monetarnej, z którą mamy do czynienia dzisiaj nie stanowią dużego problemu i nie powinny skłaniać do bierności w działaniu. Skąd zatem takie rozbieżności w opiniach znawców tematu? Debata rozgrzewa do czerwoności, jednak próżno szukać złotego środka. Okazuje się bowiem, że ultraluźna polityka monetarna powinna być analizowana wielopłaszczyznowo a jej rezultaty są uzależnione od indywidualnej charakterystyki danej gospodarki. Ważne są tutaj takie czynniki jak sposób finansowania banków komercyjnych, upowszechnienie prywatnej emerytury, siła lokalnej waluty czy alternatywy dla obiegu gotówkowego. Nawet małe odchylenia w niektórych z tych czynników mogą zmienić sposób funkcjonowania procesu a przez to zdeterminować powodzenie planu ożywienia. Jako przykład może posłużyć tutaj efekt ujemnych stóp w postaci dewaluacji waluty, która jest bezpośrednią przyczyną wzrostu konkurencyjności eksportu. Dla Danii i Szwecji zadziałało to bardzo dobrze, czego niestety nie można powiedzieć o Japonii, gdzie Jen nadal postrzegany jest przez inwestorów jako bardzo dobra inwestycja przez co nie doświadcza osłabienia. Kolejnym determinantem powodzenia ujemnych stóp jest poziom gotówki w obiegu. Dopóki ludzie w danym kraju mają nielimitowany do niej dostęp będą w stanie, chociaż w jakimś stopniu, uniknąć negatywnych skutków poprzez wypłatę środków z banku i ulokowanie jej w przysłowiowej skarpecie albo skorzystanie z jednego z alternatywnych sposobów inwestycji. Upowszechnienie pieniądza papierowego różni się bardzo w poszczególnych gospodarkach. W Szwecji na przykład, gdzie społeczeństwo jest już bardzo blisko przejścia na pieniądz wyłącznie plastikowy, implementacja ujemnych stóp odniosła większy sukces niż na przykład w Japonii. Mocnym argumentem w debacie o skuteczności niskich albo ujemnych stóp jest sposób działania systemu emerytalnego. W Anglii, gdzie duża część emerytur będzie docelowo wypłacana z prywatnych oszczędności emerytów, zbyt luźna polityka monetarna może bardzo utrudnić i spowolnić odkładanie środków na jesień życia. Póki co jednak większość systemów emerytalnych w Europie opiera się na umowie pokoleniowej, gdzie bieżące potrzeby emerytów zaspakajane są ze składek osób pracujących. W takim scenariuszu i przy założeniu, że polityka niskich stóp pomaga ożywić gospodarkę, utrzymanie systemu emerytalnego powinno być relatywnie łatwe.

Pomimo sprzecznych opinii nie można jednoznacznie demonizować ultraluźnej polityki monetarnej. Dzisiejsze warunki rynkowe skłaniają banki centralne rozwiniętych gospodarek do eksperymentowania. Brak doświadczenia i punktu odniesienia także nie ułatwiają podjęcia decyzji. Jak to w życiu bywa pomimo szczerych chęci nie zawsze wychodzi dobrze a z drugiej strony to, co pomoże jednemu drugiemu może odbić się czkawką. Musimy pamiętać, że gospodarka jest żywym organizmem, który nie funkcjonuje w próżni a z drugiej strony podlega ciągłej ewolucji. Eksperymenty i niecodzienne rozwiązania stały się codziennością, która prędzej czy później zweryfikuje zasadność wszystkich decyzji a przede wszystkim skuteczność niekonwencjonalnych rozwiązań.