Do wiosenno-letniej ramówki medialnej powraca serial Grexit. Być może niektórzy z nas stracili wątek, inni nie  mają już chęci go oglądać a pozostali z całą pewnością nie mogą sobie już przypomnieć nazwisk głównych bohaterów. Wielu widzów już w lutym z ulgą pożegnało Tsiprasa, Varoufakisa i Merkel z głęboką nadzieją, że tak jak Moda na Sukces Grexit, czyli wyjście Grecji ze strefy Euro (Greece+exit), emitowany będzie tylko jako ciekawostka historyczna w mało popularnym czasie antenowym. Jednak według źródeł zbliżonych do reżysera wszystko wskazuje na to, że serial ma się dobrze i z pełnym impetem wraca na ekrany naszych telewizorów. Okazuje się bowiem, że zapowiadana przez Grecję zejście ze sceny, czyli wypełnienie oczekiwanych przez kredytobiorców oczekiwań i powolny powrót do stabilizacji nijak ma się do rzeczywistości.

AKTORZY

Kulminacja gry aktorskiej ministra finansów Grecji Varoufakisa miała nastąpić na koniec kwietnia przekazaniem planów gruntownej poprawy stanu finansów publicznych, tak aby kolejna transza pomocy mogła zostać wypłacona w maju. Kolejny termin minął wraz ze spotkaniem ministrów finansów strefy Euro w Rydze a główny bohater, czyli Grecja nie jest nawet bliska wypełnienia obiecanych postanowień. Co więcej, ludzie z bliskiego otoczenia reżysera całego show uważają, że powinno się skończyć ograniczeniami czasowymi dla rządu w Atenach, przedstawiciele Unii Europejskiej twierdzą bowiem, że stawianie terminów prowadzi tylko do niepotrzebnej brawury i ekscytacji głównych aktorów, którzy najwyraźniej potrzebują spokoju a zgiełk medialny sprawia, że łatwo mogą podjąć złą decyzję a przyciśnięci do ściany grożą, że pożegnają się z producentami serialu, co spowoduje zgiełk i w całej Europie.

PRODUCENCI

O głównych aktorach mówi się wiele, dość często wspomina się także instytucje, które Grecji pieniądze pożyczyły. Chodzi mianowicie o Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), Europejski Bank Centralny (EBC) oraz Komisję Europejską. Kwota o której mowa opiewa na 240 miliardów Euro. Instytucje te de facto są więc producentami naszego tasiemca a jedna z nich ma wyjątkowo duże doświadczenie na polu produkowania seriali ekonomicznych obarczonych dużym ładunkiem emocjonalnym. Problem polega jednak na tym, że od czasu powstania oprócz historii powszechnie znanych i docenianych przez widzów znalazły się i takie, o których Międzynarodowy Fundusz Walutowy najchętniej by zapomniał. Jednym z takich przykładów jest plan pomocowy MFW dla Tanzanii, który rozpoczął się w 1985 roku, a którego brak dostosowania do lokalnych realiów zaowocował  pogorszeniem sytuacji mieszkańców a za jeden z wyznaczników służyć może spadek PKB na głowę mieszkańca, który na początku działalności MFW wynosił 309$ by spaść do poziomu 210$ w roku 2000. Jak zakończy się zatem najnowsze, greckie dzieło współprodukowane przez MFW? Tego wydają się nie wiedzieć nawet producenci i główni bohaterowie a tym bardziej już najstarsi mieszkańcy Aten. Na odpowiedź przyjdzie nam poczekać przynajmniej do maja.

Aby mieć jak najbardziej pełny obraz sytuacji warto w międzyczasie przypomnieć po krótce historię i metodykę działania instytucji, na której czele stoi Christine Lagarde. Wszystko zaczęło się latem 1944 roku podczas trwającej jeszcze II Wojny Światowej. Na konferencję w Bretton Woods w USA zjechali się przedstawiciele 44 krajów, aby ustalić zasady funkcjonowania nowoczesnego systemu finansowego. Jednym z owoców konferencji było powołanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którego głównym zadaniem miało być dbanie o poprawne funkcjonowanie systemu monetarnego, gwarantowanie stabilizacji kursów walut a także wyeliminowanie ograniczeń, które mogłyby zahamować lub spowolnić handel międzynarodowy. Chęć uregulowania i stabilizacji była w tamtym okresie bardzo potrzebna z Wielkim kryzysem lat trzydziestych oraz II Wojną Światową mającymi ogromny wpływ na wszystkie przejawy działalności ekonomicznej. Przez lata swojego działania Międzynarodowy Fundusz Walutowy pomógł wielu krajom przejść przez bardzo trudne sytuacje gospodarcze, co więcej organizacja  stara się dostosować jak może do ciągle zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej. W dniu dzisiejszym MFW skupia 188 członków a jego działalność statutowa finansowana jest w głównej mierze ze składek państw członkowskich. Instytucja z siedzibą w Waszyngtonie współprodukuje seriale z mocnym zabarwieniem ekonomicznym za pomocą kilku instrumentów i w miarę stabilnego schematu działania.

RECEPTA NA WSZYSTKO

Generalnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma podobną receptę na pomoc dla wszystkich krajów dotkniętych kryzysem, którą tak naprawdę praktykuje już od momentu rozpoczęcia swojej działalności jeszcze w czasach II Wojny Światowej. Pierwszym elementem jest anulowanie części długu a więc najszybszy sposób na ulżenie danej gospodarce. To jest jednak tylko wstępem do prawdziwie potrzebnych działań, które przynieść mogą długotrwały efekt a mianowicie konsolidacji systemu fiskalnego, przeprowadzenia reform strukturalnych oraz w niektórych wypadkach dewaluacji waluty narodowej. Ważnym elementem pomocowym są również pożyczki, dzięki którym odblokowany zostaje dostęp do kapitału dla przedsiębiorców, którym wzrasta dzięki temu  apetyty na inwestycja a co za tym idzie gospodarka powoli rusza z miejsca. W przeważającej części wypadków takie podejście działa nienagannie. Jeśli chodzi jednak o Grecję nie był to popisowy przykład instytucji kierowanej przez panią Lagarde. Jedną z przyczyn może być fakt, że MFW nie grał tutaj roli pierwszoplanowej i jedynego wybawiciela uciemiężonego narodu. Duży udział w całym procesie miały bowiem instytucje europejskie. Mimo wszystko należy zauważyć, że obie transze pomocowe dla Grecji były źle skonstruowane i przeprowadzone między innymi przez brak gruntownych reform strukturalnych, które pozostają kluczowym elementem całej układanki, a o które spierają się obie strony konfliktu już od dłuższego czasu. Syriza za wszelką cenę bowiem nie chce iść na ustępstwa i kontynuować procesu oszczędzania a tym samym złamać obietnicy danej swoim wyborcom w styczniu. Rezultatem tak skonstruowanego procesu pomocowego jest grecka gospodarka skurczona o 25% a dług publiczny sięgający już 175% produktu krajowego brutto. Szczerze mówiąc takie poziomy długu spotyka się zapewne tylko w trakcie konfliktów zbrojnych, gdzie państwo zmuszone jest się zadłużać walcząc o swoją niezależność.

CO DALEJ?

Jak zatem rozwinie się akcja naszego serialu? Kolejny, znowu prawdopodobnie kulminacyjny odcinek zaplanowano 11 maja, czyli tuż przed upłynięciem terminu spłacenia kolejnej transzy dla MFW opiewającej na 750 milionów euro. Tak jak zwykle harmonogram emisji Grexit (poniżej) wyznaczony będzie datami spłat wierzycieli Grecji, gdyż właśnie wtedy media jak zwykle wieszczyć będą upadek, powrót do globalnego kryzysu oraz rozważać możliwe scenariusze wydarzeń. Im dłuższa linia na poniższym wykresie, tym więcej emocji medialnych możemy się spodziewać.

grecja

Harmonogram emisji Grexit (terminy nadchodzących spłat wierzycieli Grecji)

Źródło: telegraph.co.uk

Wydaje się więc, że mimo wszystko najnowsze dzieło współtworzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy podąża za trendami współczesnych mediów. Dzisiejsze tasiemce emituje się tak długo jak widzowie chcą je oglądać, nie jest bowiem problemem dopisanie scenariusza na dodatkowe kilkadziesiąt odcinków. Ja jednak osobiście jestem tym już trochę zmęczony i póki co zmieniam kanał w obawie, że Grexit pomimo interesującej akcji, barwnych postaci głównych bohaterów a także reżyserów i producentów z dużym doświadczeniem  już niedługo zamiast czystej rozrywki odczuwalny będzie w podsumowaniu mojego portfela inwestycyjnego za rok 2015.