Okres świąteczny i noworoczny, jak wszyscy dobrze wiemy, sprzyja życiowym refleksjom, różnego rodzaju analizom a przede wszystkim zwielokrotnionym zyskom firm pożyczkowych. Zanim jednak rzucimy się w szał świątecznych zakupów warto się na kilka minut zatrzymać i skłonić do krótkiej refleksji.   Zbliżający się do końca rok 2016 obfitował w wiele wydarzeń na arenie polityczno-gospodarczej, co sprawiło, że trudno jednoznacznie zdefiniować, co wywarło na rynki największy wpływ. Jedno jest pewne – żyjemy w ciekawych czasach, gdzie kurs dolara bardzo możliwe zrówna się niedługo z euro a wszystko, co do tej pory było mniej bądź bardziej przewidywalne przykryte zostało kurtyną utkaną z niepewności, politycznego chaosu, dużych wahań rynkowych i ubytków w portfelach jednych oraz radości innych inwestorów.

Niestety wobec obecnej sytuacji nie mają sensu żadne inicjatywy mające na celu przewidzenie tego co przyniesie pod kątem gospodarczym rok następny. Wielowymiarowość i kompleksowość czynników ryzyka jest przeogromna, czego dowodem może być zadziwiający brak jednoznaczności wypowiedzi analityków rynkowych. Podczas gdy rozbieżność ich opinii nie powinna być raczej powodem do zdziwienia, zauważyć też można nieco inny trend. Otóż zakres widzenia posiadaczy szklanych kul skrócił się ostatnimi czasy bardzo mocno. Niestety widzą oni w nich tylko najbliższą przyszłość i to w dodatku przykrytą grubą warstwą kurzu uniemożliwiającego spojrzenie dalej niż kilka tygodni. Niniejszy artykuł wpisując się w modny ostatnio w mediach trend wspomni zapewne o Trumpie, Brexicie, Morawieckim czy kryzysie imigracyjnym. Nie będzie to jednak z całą pewnością poradnik inwestycyjny tylko kilka refleksji, które mogą zbłąkanemu inwestorowi pomóc w znalezieniu światełka w tunelu, albo raczej uświadomić mu, że w takowym się znajduje.

Ostatni wydarzenia na światowej scenie politycznej pokazują dobitnie, że większość nie zawsze ma rację a najbardziej niespodziewane scenariusze stają się wyjątkowo prawdopodobne. Rok 2016 przyniósł wiele wydarzeń, które na długo zostaną inwestorom w pamięci. Od 23 czerwca minęło już trochę czasu, jednak kurz po referendum w sprawie Brexitu jeszcze nie opadł. Co więcej, w obliczu coraz to nowych informacji rynkowych i zmian wizji jak proces wyjścia ma wyglądać widoczność w długim terminie ograniczona została do minimum. Poziom publicznego dyskursu już na etapie przed referendum wprawiał znawców tematu w zakłopotanie. Jeśli chodzi o Brexit nie ma co w najbliższych miesiącach robić sobie nadziei, że tempo zmian i ich interpretacji spadnie choć troszkę. Informacyjny roller coaster, na którym siedzą wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowani są w handel z Wielką Brytanią albo po prostu czekają na odbicie funta nie zwalnia a jego zatrzymanie może w najgorszym wypadku być jak uderzenie w ścianę (hard Brexit)  a w najlepszym okazać się może, że Wielka Brytania zagra bardzo ostrożnie i zmieniając zdanie potulnie pozostanie w strukturach europejskich. Przy obecnej sytuacji ten ostatni scenariusz nie wydaje się wcale tak mało prawdopodobny.

Wybór Trumpa na prezydenta pozostaje wisienką na torcie ostatnich zmian geopolitycznych i jest kolejnym znakiem czasu wpisującym się doskonale w nastroje panujące w świecie zachodnim. Ludzie go zamieszkujący zmęczeni są już globalizacją i roztaczaną przez przywódców światowych wizją harmonijnego i szczęśliwego życia w multikulturowych państwach. Wybory w Stanach Zjednoczonych pokazują wyraźnie, że wyborcy chcą rozwiązań radykalnych. Pytanie tylko, czy budowanie murów zarówno tych fizycznych jak i gospodarczych będących de facto pogłębiająca się izolacją na arenie międzynarodowej są właściwą drogą. Pewnym jest, że wybór Trumpa będzie miał ogromne znaczenie nie tylko dla samych Amerykanów ale także dla całego świata. Póki co, wszystkie ostrzeżenia rynkowe nie mają, podobnie jak w przypadku Brexitu, żadnego przełożenia na rzeczywistość. Giełdy będące barometrem gospodarki odebrały zwycięstwo Trumpa optymistycznie, co widać jest również na kursie dolara. Wydarzenia ostatniego roku oceni już całkiem niedługo rzeczywistość wyrażona między innymi wynikami inwestycyjnymi. Być może okaże się jednak, że w tym szaleństwie jest mimo wszystko jakaś metoda…

Pora na refleksję dotyczącą kraju, gdzie wiek emerytalny zmienia się w tempie mówiąc kurtuazyjnie zastanawiającym a obywateli na Święta, zamiast atmosfery rodzinnej łączy „mini ratka” w jednej z najpopularniejszych instytucji finansowych. Sytuacja w Polsce nie do końca napawa optymizmem. W obliczu nieustającej wojny politycznej i ciągłych apelów środowiska międzynarodowego o większe poszanowanie demokracji nad Wisłą pojawia się również odrobina nadziei, choć szczerze mówiąc ciężko jest się na niej skupić czytając doniesienia dziennikarzy, którzy dotarli do roboczych wersji zmian w OFE. Wygląda na to, że losów drugiego filaru pewnie odwrócić się już nie da, co oznacza, że jego żywot prędzej czy później dobiegnie końca. Mimo wszystko Polakom podobno żyje się lepiej, choć aż 60% z  nich twierdzi, że oszczędzanie ich przerasta. Bezrobocie według najnowszych danych GUS jest na poziomie 8,2%, co jest wynikiem najlepszym od 1991 roku. Oprócz tego o ulgę dla „frankowiczów” zabiegał w rozmowie z prezydentem Szwajcarii sam prezydent Duda. Miejmy nadzieję, że choć jedną naprawdę odczuwalną zmianą będzie „Konstytucja dla Biznesu” premiera Morawieckiego, która przyniesie wymierną ulgę przedsiębiorcom i wydatnie ułatwi prowadzenie biznesu. Biorąc pod uwagę wszystkie znaki zapytania zarówno nad Wisłą jak i poza granicami Polski wypada wierzyć, że z nadchodzącej w przyszłym roku burzy a przynajmniej anomalii pogodowej Polska wyjdzie bez poważniejszych obrażeń.

Ciężko jednoznacznie stwierdzić co znajduje się na końcu wspomnianego we wstępie tunelu i co przyniesie nam rok 2017. Czy grozi nam katastrofalny w skutkach zderzenie z rzeczywistością? Niekoniecznie. Fala zalewających nas nieustannie informacji o przemianach gospodarczo-politycznych przynosi setki bardziej bądź mniej oczekiwanych zmian a co za tym idzie potencjalnych bodźców do gwałtownych wydarzeń na rynkach. Wybór tych istotnych, choć niesłychanie trudny będzie kluczem do osiągnięcia założonych celów inwestycyjnych na przyszły rok. W takich warunkach warto zapewne ustalić priorytety i konsekwentnie realizować swój plan. Żeby nie zabrzmieć jednak zbyt optymistycznie tudzież świątecznie musimy pamiętać, że pewności jego realizacji mieć niestety nie będziemy nigdy.