Już od wielu lat fuzje i przejęcia giełd fascynują pasjonatów rynków kapitałowych na całym świecie. Dla tych mniej zorientowanych to tylko nieustanne zmiany w nazewniactwie i lokalizacji światowych barometrów gospodarki.  Atmosfera towarzysząca tym transakcjom przypomina trochę relacje jak z dobrego romansu:  zaloty, zrywanie związków, porwania, małżeństwa  – to często tematy z pierwszych stron prasy finansowej. Obecny kształt rynków giełdowych nie jest optymalny  a ostanie wydarzenia w świecie finansów prowokują pytanie o wzorcową  formę giełdy, która mogłaby być konkurencyjna w dzisiejszych czasach, szczególnie w dobie mnożących się niskokosztowych platform obrotu. Zastanowić się również trzeba, co tak naprawdę motywuje  fuzje i przejęcia giełd światowych oraz czy giełdy lokalne mają w ogóle czego szukać wśród swoich większych kolegów. Niniejszy artykuł ma na celu prześledzenie procesu fuzji i przejęć giełd jakie dokonały się na przestrzeni ostatniej dekady oraz próbę określenia przyczyn oraz kierunków zmian w strukturach światowych rynków kapitałowych.

Przecieranie szlaku

Początki zmian w strukturach własnościowych giełd na dobre rozkręciły się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Giełdy zdały sobie sprawę, że ich koszty nieustannie rosną a konkurencja nie śpi i na rynku pojawia się coraz więcej konkurencyjnych cenowo platform obrotu. Co zatem mogło przynieść połączenie sił? Przede wszystkim  minimalizacja kosztów działalności poprzez osiągnięcie efektu skali. W grę wchodzi tutaj głównie tańszy dostęp do najnowszych zasobów technologicznych, które będą odgrywały coraz to większą rolę we współczesnym obrocie instrumentami finansowymi. Gdzie bowiem zwrócą się najwięksi gracze instytucjonalni, jeśli nie w kierunku najnowszej, najszybszej oraz najbardziej niezawodnej technologii.  Połączenie nie koniecznie oznacza wyższe przychody, ale redukcja kosztów jest silnym głosem za łączeniem giełd regionalnych. Kolejnym pozytywnym skutkiem takiego scenariusza jest powiększenie bazy klientów, co przyczynić się może do większej płynności na parkiecie, zwiększenia ilości IPO, rozsądnym krokiem byłoby także wdrożenie w takim momencie strategii cross sellowych. Konsolidacje zwiększają również prestiż giełdy, są także formą reklamy oraz podniesienia wiarygodności dla klientów na całym świecie.

Jednym z pierwszych głośnych dealów było powstanie Euronextu w 2000roku. Giełda ta powstała pierwotnie poprzez połączenie parkietów w Amsterdamie, Brukseli i Paryżu, nie był to jednak docelowy kształt tego tworu. W 2002 roku Euronext wykupił sprzed nosa London Stock Exchange  London Financial Futures and Options Exchange(LIFFE) aby jeszcze w tym samym roku nabyć giełdę w Lizbonie. W 2007 roku Euronext odrzuca ofertę Deutche Börse i łączy się z New York Stock Exchange. Efektem tych zabiegów jest powstanie NYSE Euronext, na którą w ostatnim czasie chrapkę mają Nasdaq OMX razem z Intercontinental Exchange (oferta już wycofana) oraz Deutche Börse. Jak widać dużo się dzieje w świecie fuzji i przejęć giełd. Najciekawsze jednak rozgrywa się właśnie teraz…

Wybrane fuzje i przejęcia giełd papierów wartościowych ostatniej dekady 

  Data Zaangażowane giełdy
1 2000 EURONEXT –  fuzja  Amsterdam Stock Exchange, Brussels Stock Exchange i Paris Bourse.
2 03.2001 Kyoto Stock Exchange łączy się z  Osaka Securities Exchange
3 04.2001 HEX Group z Finlandii kupuje Tallinn Stock Exchange Group
4 06.2001 Intercontinental Exchange kupuje International Petroleum Exchange
5 07.2001 Bogotá Stock Exchange , Medellín Stock Exchange i Cali’s Western Stock Exchange łączą się by wspólnie utworzyć  Bolsa de Valores of Colombia (Stock Exchange of Colombia)
6 01.2002 Euronext kupuje London Financial Futures and Options (LIFFE)
7 08.2002 HEX Group (Finlandia), staje się głównym udziałowcem Riga Stock Exchange
8 03.2003 Bremer Börse łączy się z  Berliner Börse
9 09.2003 OM London Exchange łączy się z Helsinki Stock Exchange
10 2004 OMX kupuje Vilnius Stock Exchange
11 01.2005 OMX łączy się z  Copenhagen Stock Exchange
12 03.2006 NYSE kupuje Archipelago Holdings właściciela Archipelago Securities Exchange
13 09.2006 OMX kupuje Iceland Stock Exchange
14 10.2006 Man Group nabywa większościowe udziały w Eurex US zmieniając jednocześnie nazwę giełdy na  U.S. Futures Exchange
15 01.2007 Intercontinental Exchange kupuje New York Board of Trade
16 03.2007 Zagreb Stock Exchange kupuje Varaždin Stock Exchange  kształtując skonsolidowany chorwacki rynek kapitałowy
17 04.2007 Euronext łączy się z  NYSE
18 07.2007 Połączenie Chicago Mercantile Exchange z Chicago Board of Trade
19 10.2007 LSE kupuje Borsa Italiana
20 11.2007 NASDAQ kupuje Philadelphia Stock Exchange
21 12.2007 Toronto Stock Exchange kupuje Montreal Stock Exchange
22 03.2008 Nasdaq łączy się z  OMX
     23 06.2008 Vienna Stock Exchange kupuje większościowy udział 81.01% w Ljubljana Stock Exchange
24 10.2008 NYSE Euronext kupuje American Stock Exchange
25 12.2008  Vienna Stock Exchange kupuje  92.7% udziałów w  Prague Stock Exchange
26 03.2009 ICE kupuje The Clearing Corporation
27 06.2009 JSE kupuje Bond Exchange of South Africa
28 04.2010 Osaka Securities Exchange łączy się z Jasdaq Securities Exchange Inc.
29 06.2010 Intercontinental Exchange kupuje Climate Exchange PLC

Źródło: opracowanie własne

Kto większy, ten lepszy…

Wydaje się, że taka zasada przyświeca dzisiejszym procesom fuzji i przejęć giełd. Współczesny świat finansów preferuje bowiem tych, którzy korzystają ze skali działalności i maksymalnie tną koszty. W ostatnim okresie najgłośniejsze tematy to walka o kanadyjską grupę TMX oraz zaloty wobec NYSE Euronext. Można odnieść wrażenie, że procesem fuzji i przejęć kieruje jedna prawidłowość: giełdy poprzez fuzje i przejęcia osiągają różnego rodzaju korzyści, po pewnym czasie jednak ich efekt zaczyna wygasać i światowi gracze szykują się do kolejnej rundy konsolidacyjnej. Rok 2011 to początek kolejnego etapu przekształceń na rynkach giełdowych. Ma on zadecydować o kierunku rozwoju światowych giełd w najbliższych latach. Wszystko to rozgrywa się na naszych oczach i potrzeba dużo uwagi, aby nadążyć za wszystkimi nowościami ze świata M&A.

W lutym tego roku prezes LSE Xavier Rolet z wielkim zadowoleniem oznajmił, że LSE zamierza dokonać ekspansji za ocean i połączyć się z TMX (w jej skład wchodzą m.in. Toronto Stock Exchange oraz Montreal Exchange). Według zainteresowanych stron oszczędności z tytułu tego połączenia powinny dać zmniejszenie kosztów aż o 7%. Jego euforia nie trwała jednak długo, gdyż jeszcze tego samego dnia Deutche Börse ogłosiła swoje plany związane z połączeniem parkietu we Frankfurcie z NYSE Euronext. Dla Roleta oznaczało to większą konkurencję na rynku Europejskim, gdyż udana transakcja Niemców utworzyłaby pierwszą co do wielkości siłę w światowym handlu. Pesymistyczna wizja martwiąca Roleta przeraziła Boba Greifelda – prezesa giełdy Nasdaq. W przypadku połączenia Deutche Börse z NYSE Euronext, Nasdaq wyglądałby przy nich jak karzeł. W celu zapobieżeniu tego rodzaju scenariuszowi Greifeld połączył siły z Intercontinental Exchange i złożył kontrofertę na kupno NYSE Euronext. Sytuacja zaczęła się komplikować, gdy do gry o TMX włączyła się w maju Maple Group – konsorcjum banków kanadyjskich, które zaoferowało lepszą pod względem finansowym ofertę niż LSE stawiając Londyńczyków w bardzo trudnym położeniu. Jak wiemy nieszczęścia chodzą parami i kilka dni po kontrofercie Maple Group Nasdaq musiała wycować swoją ofertę odnośnie NYSE Euronext, gdyż zgody na powstanie takiego monopolu nie wyraził amerykański Departament Sprawiedliwości. W chwili pisania artykułu sytuacja na linii Londyn – Kanada jest już klarowna. LSE wycofała się z walki o TMX argumentując to posunięcie brakiem poparcia wymaganej większości akcjonariuszy kanadyjskich.  Jednocześnie grupa TMX ogłosiła, że podda teraz głębszej analizie ofertę Maple Group, która nie uzyskała przychylności na samym początku. Oferta kanadyjskiego konsorcjum banków i funduszy inwestycyjnych  opiewa na 3,8 mld dolarów kanadyjskich (10,7 mld zł), czyli 15% więcej niż oferowała LSE.  Z drugiej strony obawa o odrzucenie transakcji przez kanadyjskie władze antymonopolowe jest znaczna, gdyż połączone siły kanadyjskie opanowałyby 86% obrotu kanadyjskimi akcjami.   Na świecie  robi się zatem gorąco, a uspokoić zamieszanie możnaby było, gdyby główne giełdy światowe pozostały nadal możliwie najbardziej niezależne. Konsolidacja kilku z nich stawia bowiem pozostałe w trudnym położeniu pod względem konkurencyjności.

 Małżeństwo z rozsądku?

Wybiegając w przyszłość można budować różne scenariusze. Brak akceptacji London Stock Exchange przez akcjonariuszy TMX oznacza dwóch przegranych obecnej rundy walki konsolidacyjnej: Xaviera Roleta z LSE oraz Boba Greifelda z Nasdaq OMX. Komentatorzy wydarzeń na rynkach kapitałowych sugerują, że dobrym rozwiązaniem byłoby teraz małżeństwo z rozsądku, czyli połączenie London Stock Exchange z Nasdaq OMX. Chociaż Nasdaq już dwa razy dostał kosza od LSE to widmo połączenia  Deutche Börse z NYSE Euronext może sprawić, że obie strony szybciej dojdą do porozumienia. Obaw jest bowiem wiele i żadna giełda nie chciałaby zostać światowym outsiderem. Rozsądnym krokiem mogłoby również być szukanie partnera do fuzji w Azji. Z jakimkolwiek scenariuszem nie mielibyśmy do czynienia łączyć się trzeba bo konkurencja nie śpi a rynek jest bezlitośnie wymagający. Z drugiej strony rozwiązanie dla LSE może leżeć tuż pod nosem. Można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć sytuację połączenia się giełd we Frankfurcie i Nowym Jorku. Deutche Börse dysponuje platformą obrotu instrumentami pochodnymi Eurex, NYSE Euronext ma natomiast w swoich szeregach Liffe. Gdyby europejski nadzór nie pozwolił jednak na połączenie dwóch wiodących europejskich sił handlu derywatami, być może Niemcy musieliby się pozbyć Liffe i wtedy najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń popchnąłby Liffe prosto w ręce London Stock Exchange. Scenariuszy rozwoju sytuacji można więc mnożyć wiele, jak potoczą się jednak losy światowych barometrów gospodarki pozostaje nadal zagadką.

Dwadzieścia lat minęło

Gdzieś trochę na uboczu, unikając świateł wielkich reflektorów mniej lub bardziej świadomie w globalnej konkurencji bierze udział GPW w Warszawie. Jest ona jedną z tych nie rzucających się na pierwszy plan giełd regionalnych. Są one mimo wszystko częścią krajobrazu rynków kapitałowych i stanowią ważne ogniwo budowania lokalnego dobrobytu. Jak więc wygląda sytuacja na naszym podwórku w kontekście zawirowań na rynkach światowych? Polskie media zasypują nas pozytywnymi informacjami dotyczącymi giełdy w Warszawie. Fakty przecież mówią same za siebie. Jesteśmy liderem wśród giełd regionu, w I kwartale 2011 warszawski parkiet zdeklasował rywali w Europie pod względem liczby debiutów a ich wartość uplasowała nas na czwartym miejscu. Wpisując jednak parkiet w Warszawie w szerszy kontekst sytuacja nie wygląda już tak hurraoptymistycznie. W ostatnich latach głównie prywatyzowane spółki Skarbu Państwa napędzały wzrosty i rekordowe osiągi polskiego parkietu. Ten strumień nie będzie płynął wiecznie a rozwijające się parkiety potrzebują nowych debiutów jak organizm ludzki tlenu. Oczywiście nowych spółek można szukać za granicą, co Warszawa czyni, ale konkurencja międzynarodowa nie śpi. Gdzie zatem leży główny problem? Otóż trzeba sobie uświadomić, że GPW to w skali światowej średniak, jeśli nie karzeł. Średnie dzienne obroty w Warszawie to ok. 500 mln dol., podczas gdy Nasdaq może się pochwalić kwotami rzędu 50-70 mld dol. Tendencje światowe nie stawiają więc żadnego wyboru: inwestor strategiczny będzie nieodzownym etapem w walce nie tylko o rozwój, ale przede wszystkim o przetrwanie. Wykorzystywanie niszy i liczenie na to, że globalni potentaci nie zauważą lokalnych firm z naszego regionu albo najzwyczajniej w świecie nie zainteresują się nimi może dać odpowiednie rezultaty tylko na krótką metę. Zagrożenia są podobne do tych z innych lokalnych parkietów: alternatywne platformy obrotu, które w Europie przejęły już ¼ rynku, konkurencja światowych gigantów oraz przełom technologiczny, który będzie udziałem tylko tych największych. Jakiś czas temu była mowa o przejęciu GPW przez parkiet we Frankfurcie. Niespełnienie jednak wymogów stawianych przez Ministerstwo Skarbu Państwa nie pozwoliło na finalizację zakupu GPW przez Deutche Börse. I dobrze, nie o to bowiem chodzi, żeby zostać zdominowanym przez większego sojusznika. Kluczem do sukcesu może być tylko i wyłącznie pozyskanie partnera na odpowiednich warunkach. Powinniśmy dążyć do zbudowania mocnej marki w regionie i można tego dokonać poprzez fuzję z większym partnerem, zaznaczając jednak, że pozostaniemy autonomiczną jednostką i to pod naszym szyldem dokonywana będzie dalsza ekspansja. Nie po to bowiem zaczynaliśmy od pięciu pożyczonych komputerów i jednego dnia handlu dwadzieścia lat temu, aby dzisiejsze „success story” zamienić w prowincjonalne zaplecze dla światowego giganta.