Już od stycznia przyszłego roku będziemy mieli większy wpływ na kreację swojego świata finansowego niż nam się wydaje. Ciągły rozwój usług bankowych nieustannie zmusza klientów do nadążania za trendami oraz nowymi rozwiązaniami technologicznymi, ale przede wszystkim daje jasny sygnał regulatorom rynku, że świat okienka bankowego, do którego ustawiła się długa kolejka to już przeszłość. Podczas gdy jeszcze kilkanaście lat temu bankowość internetowa postrzegana była jako traktowana z dystansem nowinka technologiczna, dzisiaj dostęp do niej ma większość klientów banków w Polsce. Jesteśmy pionierami nowoczesnych rozwiązań na rynku bankowości detalicznej a jaskrawym tego przykładem jest fakt, że 55% wszystkich płatności kartowych w naszym kraju odbywa się w sposób bezdotykowy. Dodatkowo, tylko 8% klientów decyduje się na osobistą wizytę w banku, podczas gdy pozostałym wystarcza przeglądarka internetowa a coraz częściej aplikacja na telefon komórkowy.

PSD2 i API

Model funkcjonowania bankowości detalicznej od lat ulega przeobrażeniu, co z całą pewnością nabierze rozmachu po wprowadzeniu w życie w styczniu przyszłego roku dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego PSD2 (Payment Services Directive 2). PSD2 mająca na celu poprawę bezpieczeństwa klientów, a wprowadzenie której wymuszone zostało niejako poprzez postępującą digitalizację, między innymi poprzez pojawienie się nowych usług płatniczych, z dużym prawdopodobieństwem zmieni tradycyjne role w bankowości a przynajmniej mocno namiesza. Od tej pory okazać się bowiem może, że bankowanie nie będzie już wcale domeną banków. Co dokładnie oznaczają nowe przepisy? Na pierwszy rzut oka dodatkowe koszty dla banków, które osłabione przez kryzys oraz dodatkowo obciążone niskimi stopami procentowymi obarczone zostały jeszcze implementacją nowych regulacji. W zależności jednak jak banki podejdą do wprowadzanych w styczniu zmian może okazać się, że wyjdzie im to na dobre. Jeśli chodzi o konkrety to nowa dyrektywa wprowadzi obowiązek podwójnego uwierzytelnienia np. poprzez sms i rozwiązania biometryczne a także obniży poziom finansowej odpowiedzialności klienta za straty spowodowane nieautoryzowanym użyciem karty do kwoty 50 Euro. Kluczowa zmiana systemowa dotyczy natomiast pojawienia się nowej kategorii usługodawców na rynku usług płatniczych a mianowicie TPP (Third Party Providers), których porównać można do wirtualnych operatorów telekomunikacyjnych. Samo otwarcie takiej furtki stworzy ciekawe możliwości oraz potencjalnie może się stać katalizatorem wielu innowacyjnych modeli biznesowych. Nowe regulacje oznaczają bowiem możliwość korzystania przez firmy zewnętrzne z infrastruktury bankowej przy odpowiedzialności za jej bezpieczeństwo pozostawionej niezmiennie w rękach banków. Żeby unaocznić zmianę można posłużyć się przykładem zakupów internetowych. Podczas gdy do tej pory dokonanie płatności wymagało przeniesienie się do systemu transakcyjnego banku, tak od przyszłego roku cały proces będzie możliwy do przeprowadzenia w środowisku sklepu internetowego. Wszystko to dzięki API (Application Programming Interface), które jeszcze do niedawna było pojęciem zrozumiałym tylko dla wąskiej grupy programistów a w dużym uproszczeniu oznacza zestaw reguł i zasad, na podstawie których programy komputerowe komunikują się ze sobą. Nowe przepisy umożliwią dostęp do konta bankowego Kowalskiego, oczywiście za jego zgodą, firmom, które z punktu widzenia klienta będą ułatwiały codzienne zarządzanie domowym budżetem.

Bank Kowalskiego

Wielce prawdopodobne, że nasza codzienność bankowa zmieni się diametralnie. Dzięki API oraz możliwości dostępu do naszego konta z poziomu aplikacji pozabankowych łatwiej będzie nam kształtować swoje finanse. Czego można się spodziewać? Możliwości jest tutaj mnóstwo. Z całą pewnością klienci będą mieli większą swobodę w korzystaniu z produktów różnych banków w jednym miejscu. Nowa dyrektywa uchyla drzwi na przykład dla aplikacji, z poziomu których będzie można zarządzać wszystkimi produktami finansowymi w jednym miejscu. Będzie to na tyle wygodne, że holistyczna analiza osobistej sytuacji finansowej jest od dawna oczekiwanym rozwiązaniem, które zaoszczędzi sporo czasu oraz pozwoli wprowadzić niezbędne oszczędności. Czy oznacza to zatem zmierzch pojęcia banku według definicji znanej nam do tej pory? Zakładając, że klient przeniesie całe swoje finansowe życie do aplikacji dostarczonej przez trzecią firmę może się zdarzyć, że bank całkowicie straci kontakt z klientem przez kanały zdalne, co praktycznie uniemożliwi efektywny cross-selling a pojęcie lojalności klienta może stać się anachronizmem. Dostępność nowych produktów i łatwość w ich zarządzaniu spowoduje, że klienci coraz częściej będą zmieniać konta, lokaty, karty oraz inne produkty finansowe, gdyż znikoma stanie się bariera dostępności a łatwość zakładania konta bankowego być może będzie w przyszłości porównywalna do założenia nowego adresu email. Rynek bankowy może przeobrazić się w supermarket, gdzie do koszyka wkłada się tylko produkty dopasowane do swoich indywidualnych potrzeb. Przed graczami na rynku finansowym stać będzie zatem ogromne wyzwanie a zarazem szansa na odpowiednie zaspokojenie potrzeb finansowych klienta. Zagrożenie ze strony fintechów nie musi być jednak tak tragiczne w skutkach jak może się wydawać. Oczywistym sposobem na podjęcie działania będzie na przykład otwarcie swoich systemów transakcyjnych poprzez uwzględnienie produktów innych banków. Wyobraźmy sobie zatem, że logując się do systemu banku X będącego naszym głównym dostawcą usług finansowych widzimy tam również konto firmowe prowadzone przez bank Y oraz kartę kredytową, którą wyrobiliśmy sobie niedawno w SKOK-u. Takie działanie miałoby ogromny sens, gdyż pomimo że klient będzie korzystał z produktów konkurencji cały czas pozostanie w systemie banku głównego, co w przypadku sprzedaży nowego produktu innej instytucji finansowej oznaczać będzie podzielenie się zyskiem w postaci prowizji dla sprzedawcy. Będziemy mieli zatem dużą swobodę a co za tym idzie poniekąd możliwość ukształtowania swojej przestrzeni finansowej czyli de facto zbudowania swojego prywatnego banku. Popyt na „Bank Kowalskiego” będzie z całą pewnością ogromny a największym znakiem zapytania w całym tym chaosie domysłów i gdybań pozostaje tempo zmian.

Bank vs. Fintech vs. Google

Czy zatem europejski ekosystem bankowy zatrzęsie się w posadach? Eksperci szacują, że w najbliższych latach nawet do 33% sektora usług finansowych może zostać przejęte przez nowoczesne firmy technologiczne z branży fintech. Odpowiedź na pytanie o możliwy scenariusz nad Wisłą wiąże się ściśle ze specyfiką a zarazem nowoczesnością polskiego rynku bankowego. Wg raportu PWC banki w Polsce bardzo mocno przypominają fintechy. Są one liderami technologicznych zmian w skali światowej a w ostatnich kilku latach zdobywają wiele nagród w prestiżowych międzynarodowych konkursach. Kto zatem zdominuje rynek? Czy będą to startupy, czy starzy gracze bankowi umocnią swoją pozycję? Po wprowadzeniu dyrektywy PSD2 banki będą miały do wybory trzy ścieżki działania. Mianowicie w modelu zachowawczym mogą poprzestać na wprowadzeniu wymaganych dyrektywą zmian, co w długiej perspektywie czasowej mogłoby być rozwiązaniem najbardziej ryzykownym.  Drugim wyjściem jest rozwój własnej technologii albo dostosowanie swoich rozwiązań technologicznych do zmieniającego się rynku a tym samym rzucenie rękawicy fintechom prowadząc w ostatecznym rozrachunku do walki o klienta w bardzo konkurencyjnym środowisku finansowym. Ostatnim a zarazem najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest współpraca banków z pozabankową branżą technologiczną. Na takie rozwiązanie bardzo często wskazują same fintechy, które na krajowym rynku działają głównie w obszarach płatności, pożyczek bezpośrednich, faktoringu, porównywania ofert czy wymiany walut.  Przyczyn należy tutaj szukać w korzyściach współpracy. Z całą pewnością symbioza z bankiem posiadającym kapitał, doświadczenie oraz gotową bazę klientów pozwoliłaby pretendentom do dominacji na rynku usług finansowych na szybszy rozwój oraz ograniczenie kosztów wprowadzenia nowego produktu. Taki scenariusz rozwoju sytuacji już się powoli krystalizuje i widać wyraźnie, że banki planują działania z dużą starannością. MBank informował niedawno o stworzeniu specjalnego funduszu, który miałby inwestować w mniejsze podmioty a PKO BP zaczęło już działać poprzez zakup firmy ZenCard działającej w segmencie programów lojalnościowych. Na dokładkę trzeba pamiętać, że do gry mogą się włączyć globalni gracze znani głównie z rozwiązań technologicznych. Firmom jak Apple, Google czy Facebook niekoniecznie musi już zależeć na współpracy z bankami, gdyż skala ich działalności oraz zaplecze kapitałowe może przechylić szalę w stronę decyzji o samodzielnym wdrożeniu strategii rozwoju finansowego ramienia swoich operacji.

Efekt „sklepu osiedlowego”

W całej analizie powstaje jednocześnie pytanie jak w nowym ekosystemie odnajdą się banki bardziej tradycyjne, na przykład banki spółdzielcze, których klienci w mniejszym stopniu adaptują nowinki technologiczne i zamiast nowoczesnych sposobów komunikacji z bankiem preferują rozmowę z doradcą. Wpływ  nowych przepisów może być tutaj dużo bardziej ograniczony w porównaniu z pozostałą częścią segmentu a banki spółdzielcze z dużym prawdopodobieństwem zanotują najmniejszy odpływ klientów. Fenomen ten można wyjaśnić efektem „sklepu osiedlowego”, który pomimo wysypu galerii handlowych zawsze cieszyć się będzie dużą popularnością ze względu na niezaprzeczalne jego zalety jak bliskość, wygoda oraz dobre porozumienie ze sprzedawcą, od którego marchewki smakują najlepiej a dodatkowo podczas wizyty można dowiedzieć się lokalnych plotek. Pewne jest jedno: jakikolwiek scenariusz okaże się prawdziwy skorzystają na tym wszyscy klienci banków, dla których bogatsza oferta, większa dostępność oraz z całą pewnością niższe ceny usług staną się kolejnym krokiem do efektywniejszego zarządzania swoim kapitałem pozwalając jednocześnie na znalezienie najkorzystniejszego rozwiązania palących wyzwań finansowych.